Jak zwykle w okresie wyborów zaczynam interesować się polityką. Druga tura właściwie jest już nie potrzebna. Polacy, także Sośnianie wybrali
Kaczyński albo Komorowski. Nie chce się rozwodzić na ten temat bo nie w tym rzecz. Z perspektywy zwykłego Polaczka rozpoczyna się wielka wojna o prezydenturę dwóch wielkich kandydatów. Wojna ta jest oczywiście ostro podsycana przez media, choć kandydaci z mojej perspektywy niczym się nie różnią. Wiem, że nic się nie zmieni. Wiem to dlatego, że taki sam problem istnieje już na naszym gminnym podwórku. Jak wiemy gmina jest jak jedna duża firma dbająca o ład i porządek w pewnych administracyjnych granicach. Oprócz tych rządzących są również mieszkańcy czyli ci którzy nadają gminie tępa np. pracując w lokalnych przedsiębiorstwach. Niedługo nadejdzie czas wyborów samorządowych. Nie zdziwi mnie jeśli zobaczę te same twarze co w obecnej administracji. Tych ludzi spokojnie moge nazwać typowymi etatowcami bez wizji. Owszem zdarzy się paru zagłuszonych wizjonerów ale szybko zapominają o swoich pomysłach kiedy już dostaną stołek i kasę. Wtedy wystarczy już tylko obecność na sesji rady gminy i zgodność z resztą bandy. Czy Was mieszkańców interesuje jakie pomysły mają Ci których wybieracie ? Myślę, że warto się zastanowić i zrobić coś w stylu krok do przodu. Przykładów dziwnych pomysłów naszej zacnej rady jest wiele. Dopóki Ci ludzie nic nie robią prócz wykorzystywania pożyczek z Unii na śmieszne cele kroku do przodu nie da się poczynić. Łatwo jest głosić hasła i hasełka o tym, że gmina to nasza wspólna sprawa albo, że się stawia na jej rozwój. Powiedzcie moi drodzy skoro gmina ma być naszą wspólną sprawą... jaki macie wpływ na to co się u nas dzieje ? Łatwo jest wpaść w zaślepienie i oczarowanie przebudową centrum Sośni czy budową supernowoczesnego budynku gminy z klimą. Co z tego mamy my ? Mieszkańcy ? Kilka lat temu gmina stanęła przed ogromną szansą by stać się centrum turystycznym tak jak np. Antonin. Sośnie mają nie tylko pałac myśliwski z parkiem, zalew, pomniki przyrody ale mają także ten atut, że są położone w zaciszu. Z każdej strony otacza nas przecież las. Nie ma ruchliwych dróg. Moja Wola to skarb. Skarb sprzedany po cenie lepszego domu jednorodzinnego.
Wyobraźmy sobie, że cofamy się w czasie. Rada gminy podejmuje uchwałę o sprzedaży majątku Moja Wola w drodze długoterminowej licytacji z reklamą. Cena wywoławcza - 1zł. Po kilku tygodniach licytacja osiąga poziom 2.000.000 zł i pałac zostaje nabyty przez znanego inwestora z Warszawy. Gmina ma teraz wystarczającą ilość pieniędzy na budowę oczyszczalni ścieków. Wciągu dwóch lat pałac i park zostają przebudowane na prywatną klinikę ortopedyczną. Inwestor decyduje się na specjalnych warunkach wykupić Stanicę Biały Daniel wraz z przylegającymi terenami aby utworzyć tam kompleks rehabilitacyjny. Tworzy minielektrownie przy wodospadzie, która zasila energią okoliczne domy i klinikę. Do Mojej Woli przyjeżdżają sławni lekarze specjaliści. Przyjeżdżają ludzie z całej Polski słysząc o renomie kliniki w Mojej Woli.
Powstaje 200 miejsc pracy dla mieszkańców gminy. Do Sośni przyjeżdża znany badacz drzew Pan Krzysztof Borkowski i jest zdumiony okazem dęba z ulicy Dębowej który dotąd nieznany okazuje się drugim co do obwodu pnia drzewem w Polsce. Fakt ten opisuje w swojej książce. Oto kolejna gratka dla miłośników przyrody. Inni mieszkańcy zachęceni licznymi odwiedzinami turystów i pacjentów stawiają na agrobiznes i budują własne ośrodki nie tylko w Sośniach ale także w Możdżanowie i Bogdaju gdzie masę ludzi i telewizję przyciąga słynny "Kaczor" oraz stawy rybne. Inny inwestor również zauważa szanse dla siebie i decyduje się na odkupienie zalewu w Sośniach i budowę akwenu, kompleksu plażowego. Powiększa zalew i połowę zbiornika przeznacza na plażę. Na rzece młyńska woda urządza spływ kajakowy. Znajdują się kolejne miejsca pracy dla ratowników, sprzątaczy i administracji. Okoliczni sklepikarze nie narzekają na brak popytu. Otwierają nad zalewem kioski z lodami i zimnym piwem zatrudniając kolejnych ludzi. Nad zalew ściągają plażowicze i wędkarze z całej gminy Sośnie i gminy Odolanów. Powstają kolejne inwestycje tym razem w dzielnicy Surmin oraz we wsi Kałkowskie. Powstają tam ośrodki agroturystyczne. Inwestor staje się sponsorem drużyny Zawisza Sośnie, która w 2008 roku wchodzi do IV ligi. Dochodzi do przebudowy boiska i trybun a niedzielne mecze zawiszy przyciągają mnóstwo dorosłych i młodzieży. Powstaje klub kibica. Gmina żegna się z dziurą budżetową. Z własnych funduszy może teraz wyremontować wszystkie drogi gminne. Bezrobocie spada niemal do zera. Mieszkańcy nie muszą jeździć do pracy ani do Bosha pod Wrocławiem ani do Bodzia w Goszczu bo mają pracę tu. Na miejscu. Nikt nie martwi się o nagły wypadek bo przecież na miejscu jest jedna z najlepszych klinik w Wielkopolsce. Karetka dojeżdża do chorego w trzy minuty.
Ok. Wróćmy już do realiów. Wróćmy i rozejrzyjmy się. Popatrzmy na płaczące ruiny w Mojej Woli. Popatrzmy na pokrojony pień dębu z Dębowej. Popatrzmy na zakaz biwakowania nad zbiornikiem przeciwpożarowym jakim jest zalew. Popatrzmy na drogi gminnne (te którymi nie dojeżdżają nasi urzędnicy). Popatrzmy na siebie wstających o 5:00 rano do "roboty". Kochani. Wokół nas zmienia się tylko to co zmienia się wszędzie. Zapytam jeszcze raz co dla Was znaczy ogloniała fontanna w centrum i wypalony trawnik ufundowany przez zacną Unię ? I co dla Was znaczy ten kolorowy budyneczek z klimatyzacją ? Zbliżają się kolejne wybory. Wybory samorządowe. Może to czas gdy warto się zastanowić kogo w tych wyborach wybrać. Już teraz jesteśmy do tyłu. Nie pozwólmy się dalej cofać. Niech w gminie zasiądą ludzie ambitni i inteligentni. Dla etatowców są miejsca przy taśmie!